Plac Katedralny 4a · 37-700 Przemyśl · tel. 16 678 66 94 · fax. 16 678 26 74 · kuria@przemyska.pl

Informacje o zmarłych kapłanach


Ks. Michał SAPECKI, zm. 1934

Urodził się w Rymanowie 4 września 1864 roku w ubogiej rodzinie. Dzięki stryjowi ? ks. Pawłowi Sapeckiemu ? ukończył gimnazjum w Jaśle w 1885 roku po czym wstąpił do seminarium przemyskiego i tam został wyświęcony na kapłana 21 lipca 1889 roku. Ks Michał był kolega rocznikowym wybitnego profesora pochodzącego z sąsiedniej Klimkówki - ks. Kazimierza Waisa, który tak wspomina dzień prymicji: "Tej samej niedzieli odprawił rano w Rymanowie pierwszą Mszę św. mój kolega ks. Michał Sapecki, który potem wraz z swym proboszczem ks. Laskowskim przyjechał na moje prymicje". Jako neoprezbiter otrzymał trudną parafie w Mościskach, liczącą wówczas ponad 10 tysięcy dusz. Na terenie parafii znajdowało się sześć szkół, a niektóre wioski oddalone były nawet do 9 kilometrów. W Mościskach duszpasterzował wraz z proboszczem i jeszcze jednym księdzem wikariuszem. To, iż na terenie jego parafii rezydowali ojcowie Redemptoryści, dopingowało młodego kapłana do przyłożenia się do pracy tak katechetycznej jak i do solidnego przygotowania homilii. Przez dwadzieścia lat swej posługi kapłańskiej pisał wszystkie kazania, potem zaś okolicznościowe, wymagające specjalnego przygotowania. W Mościskach pracował przez trzy lata, po czym dekretem ordynariusza został przeniesiony do Pysznicy. Podobnie jak poprzednia i ta parafia była rozległa, zarządzana twardą ręką ks. Tomasza Gródeckiego, byłego profesora z Seminarium Duchownego. I tu ks. Michał zmuszony był pokonywać duże odległości aż pod dawną granicę rosyjską po piaszczystych drogach wśród lasów. W porównaniu więc z tymi dwoma, następne jego placówki duszpasterskie wydawały się o wiele łatwiejsze. Pracował następnie w Stojanicach, Jasienicy, Birczy, Iwoniczu, Lesku i Polanie. Od 23 kwietnia 1901 roku obejmuje jako proboszcz parafię Uherce. Ówczesna parafia składała się z 12 wiosek oddalonych nieraz o 9-10 kilometrów od świątyni parafialnej. Parafia licząca zaledwie 2 tysiące wiernych, posiadała aż 9 szkół, a sama ludność żyjąca na styku z Rusinami, zatraciła swą tożsamość i często język. Jako duszpasterz zadbał o odnowienie barokowej świątyni, lecz również nie zaniedbywał żywego Kościoła który tworzą ludzkie serca. Cechowała go szczególna punktualność, sumienność, dokładność, a kiedy potrzeba było również podczas swych kazań potrafił skarcić swoich słuchaczy. W tym był bezkompromisowy. W 1909 roku otrzymał od Kurii Biskupiej szczególne uznanie i pochwałę za udana i skuteczna pracę w szkołach swej parafii. Jak to było również w zwyczaju wśród ówczesnych kapłanów, należał do różnego rodzaju organizacji społecznych. Był powiatowym delegatem i mężem zaufania Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń w Krakowie na powiat leski, oraz członkiem rady gospodarczej Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarczego na swój powiat. W oczach młodych kapłanów był wzorem człowieka oddanego Bogu. Swe kapłańskie posługiwanie zawsze odprawiał z ogromną czcią i namaszczeniem, bez rutyny i pośpiechu. Takim człowiekiem był również w kancelarii parafialnej. Świadczyć mogą o tym księgi parafialne zawsze prowadzone starannym pismem. Ufali mu nie tylko Polacy, lecz również po poradę śpieszyli do niego Rusini. Sam podobnie jak jemu pomagano ? pomagał. Pomógł się wykształcić ubogiemu chłopcu z Iwonicza, który sam został kapłanem. Została powierzona ks. Sapeckiemu również funkcja poddziekana i dziekana. Kiedy opadał z sił Ordynariusz przydzielił mu wikariusza, który miał pomagać starszemu już proboszczowi. Początkowo chłodny, z czasem stał się prawdziwym ojcem dla każdego wikariusza. Równie serdeczne stosunki łączyły go z księżmi ruskimi, których w parafii miał pięciu. Polacy uczestniczyli w procesji na święto Jordanu, zaś Rusini w procesji Bożego Ciała. Ludność widząc to wzajemne współżycie duszpasterzy sama się budowała ich przykładem. Ks. Saperki mimo silnego zdrowia pod koniec swego życia zaczął słabnąć. 17 stycznia był jeszcze na odpuście w Lesku, a w następnym dniu udał się tam jeszcze by załatwić pewne dziekańskie sprawy. Dostał wówczas silnych bólów żołądkowych. Nakazał wówczas księdzu wikariuszowi, by ten zastąpił go w obchodach święta Jordanu. Udzielił również wskazówek co do prowadzenia kancelarii i ksiąg. Wikariusz udzielił mu ostatniego namaszczenia w domu jego siostrzenicy mieszkającej w Lesku i w dniu 20 stycznia zmarł. Zwłoki przewieziono na plebanię, gdzie od wielu lat zamieszkiwał, a pogrzeb odbył się 23 stycznia 1934 przy udziale licznie zebranych rzesz Polaków i Rusinów [oprac. G. Delmanowicz]

© 2005-2014 Kuria Metropolitalna w Przemyślu